W sprawie kamienicy miasto nie złamało prawa – GłosOnline

W sprawie kamienicy miasto nie złamało prawa

Prokuratura Rejonowa w Pile umorzyła śledztwo w sprawie kamienicy przy ulicy Śródmiejskiej 22. Śledczy nie dopatrzyli się znamion przestępstwa w działaniach urzędników pilskiego ratusza. O zbadanie sprawy wnioskował sam prezydent Piły, który dobrowolnie poddał swój urząd kontroli. Stało się to po konferencji prasowej starosty Eligiusza Komarowskiego, który sugerował, że w Pile doszło do „dzikiej reprywatyzacji”. Postępowanie prokuratorskie nie potwierdziło tych doniesień, a dziś sam starosta tłumaczy, że mówił jedynie o działaniach nieetycznych, a nie zabronionych prawem…

Przez kilka miesięcy Prokuratura Rejonowa w Pile badała sprawę kamienicy przy ulicy Śródmiejskiej 22. Kamienica jest komunalna, ale wczesną wiosną gruchnęła wiadomość, że miasto chce ją sprzedać razem z lokatorami. Temat pojawił się w mediach, także ogólnopolskich. Prokuratura w działaniach urzędników ratusza nie dopatrzyła się jednak znamion czynu zabronionego, a wskazane zachowania nie naruszyły przepisów prawa. Śledztwo umorzono.

Na wniosek prezydenta, prokuratura sprawdzała ratusz
Prokuratura badała dwa wątki. Pierwszy dotyczył tego, czy urzędnicy pilskiego Urzędu Miasta złamali prawo przy próbie sprzedaży znajdujących się w kamienicy mieszkań. Drugim wątkiem było zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez starostę pilskiego, który jako urzędnik państwowy, mając wiedzę o ewentualnym przestępstwie, powinien zawiadomić prokuraturę, a nie zrobił tego.

Przesłuchano wielu urzędników, w tym prezydenta miasta i wiceprezydentów, a także starostę pilskiego oraz potencjalnego inwestora Zenona Paprockiego.

Informacje i wypowiedzi, które pojawiały się w prasie, telewizji i na Facebooku na temat potencjalnej prywatyzacji miejskich lokali, nagłaśniane przez media i starostę pilskiego, były nieprawdziwe i godziły w dobre imię Urzędu Miasta Piły. Jedynym wyjściem z sytuacji, gdy miasto i jego urzędnicy byli pomawiani, było poddanie się najbardziej twardemu audytowi. Postanowiłem, że sami poprosimy o sprawdzenie tej sprawy przez prokuraturę – mówi prezydent Piotr Głowski.

Prokurator nie dopatrzył się winy
Na wniosek prezydenta prokuratura zbadała, czy doszło do przekroczenia uprawnień przez pracowników pilskiego magistratu. Po kilku miesiącach śledztwa i przesłuchaniu wielu osób, Prokurator Rejonowy w Pile postanowił umorzyć sprawę.

W uzasadnieniu czytamy m.in. „Dokonując szczegółowej analizy prawno-karnej ustalonego w sprawie stanu faktycznego, w tym uwzględniając treść pisma skierowanego do Krystyny Chojki datowanego na 4.10.2017 r., jak i wskazane wyżej różnice w opisie przebiegu spotkania z 2.10.2017 r., uznać należało, że opisane zachowania nie naruszyły przepisów prawa, w tym art. 34 ust 1 pkt 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami, stąd też nie wyczerpały znamion przestępstwa z art. 231 par. 1 kk.”.

Jako prezydent miasta oraz przełożony wielu osób, których sprawa dotyczyła, nie mogłem godzić się na narażanie utraty dobrego wizerunku naszego urzędu i całego miasta, a przede wszystkim nie godziłem się na działania, które narażały nas na utratę zaufania zarówno przez mieszkańców, jak i przez inwestorów czy właścicieli działających na naszym terenie firm i instytucji – podsumował sprawę podczas konferencji prasowej Piotr Głowski. – W Pile długo byliśmy wolni od gry nie fair. Ale po ostatnich wyborach samorządowych, odkąd w powiecie pojawiły się osoby, które grają nieuczciwie, to się zmieniło. Tak polityki uprawiać nie można! – dodał, komentując działania starosty.

Przestępstwo, którego nie było…
Jeszcze tego samego dnia swoją konferencję prasową zwołał starosta Eligiusz Komarowski. Po raz kolejny ustawił się na tle kamienicy, w asyście jej mieszkańców, którzy sugerowali, że po pilskiej prokuraturze nie można było spodziewać innego rozstrzygnięcia…

Decyzja jest na korzyść ratusza, ale tak jak mówiłem wcześniej, mogliśmy się tego spodziewać – komentował Mateusz Chojka, mieszkaniec kamienicy.

Sam starosta mówił z kolei, że czuje się oburzony tym, że prezydent „doniósł” na niego do prokuratury za to, że nie zgłosił organom ścigania możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie kamienicy. Jak dowiodły jednak działania śledczych, przestępstwa przecież nie było. Więc co miał zgłaszać?…

Prezydent złożył na mnie doniesienie za to, że nie zawiadomiłem o przestępstwie, którego de facto nie było, skoro jest umorzone postępowanie. W mojej ocenie istnieje uzasadnione podejrzenie, że zawiadamiający sam mógł popełnić przestępstwo. To jest art. 238 KK, tzw. fałszywe zawiadomienie – tłumaczył dziennikarzom starosta Eligiusz Komarowski.

Co dalej z kamienicą?
Jak potoczą się losy mieszkańców kamienicy przy Śródmiejskiej 22?

Mieszkańcy są nadal zainteresowani wykupem mieszkań, ale obiekt wymaga pilnego remontu i dużych nakładów finansowych. Nie możemy pozwolić na to, żeby komuś na ulicy Śródmiejskiej spadł balkon na głowę – mówi prezydent Piotr Głowski. – Robimy ekspertyzę techniczną, na podstawie której wykonany zostanie wstępny kosztorys prac. Później zastanowimy się, co z tematem dalej zrobić. Z tego co jednak wiem, pan Paprocki z inwestowania w Pile już się wycofał i ulokował swoje pieniądze w innym mieście. Ja z kolei nie wystraszyłem się – jak wielu myśli – i będę nadal spotykał się ze wszystkimi inwestorami, którzy będą chcieli uczestniczyć w rozwoju Piły.

Piotr Głowski, prezydent Piły
Często politycy sięgają po kłamstwo i manipulują, zwłaszcza, kiedy czują, że w uczciwej walce nie mają szans. Za chwyty poniżej pasa w sporcie byliby zdyskwalifikowani, ale w życiu publicznym, niestety, takie zachowanie się zdarzają. Taki przypadek przeżyliśmy w Pile.
Pan starosta rozsiewał w mediach, także ogólnopolskich, informacje nieprawdziwe. Wykorzystywał do tego także media społecznościowe i narobił wiele szkody dla miasta, o którego dobre imię od lat dbamy. Rzeczy, które opowiadał na temat kamienicy przy Śródmiejskiej, okazały się nieprawdą. Dowiodło tego postępowanie prokuratorskie, o które sami zabiegaliśmy.
W Pile długo byliśmy wolni od gry nie fair. Ale po ostatnich wyborach samorządowych, odkąd w powiecie pojawiły się osoby, które grają nieuczciwie, to się zmieniło. Działania pana starosty są szkodliwe i naruszają zarówno dobre imię miasta, jak i podważają zaufanie mieszkańców do ratusza oraz naruszają nasz wizerunek wśród inwestorów. Takie mechanizmy trzeba pokazywać, aby ludzie mieli świadomość, jak nieczysta toczy się gra. Tak polityki uprawiać nie można!

Eligiusz Komarowski, starosta pilski
Czemu miało służyć doniesienie do prokuratury na moją osobę? Prezydent Piły doniósł zresztą na mnie nie pierwszy raz. Teraz przeszkadzało mu to, że nie powiadomiłem prokuratury o przestępstwie, którego jak się okazało, nie było. Gdyby działania urzędników Urzędu Miasta były transparentne, nie doszłoby do całej tej sytuacji. Czemu ma służyć władza? Żeby stać razem z mieszkańcami, czy żeby mieszkańcy odbijali się od zamkniętych drzwi gabinetu? Stanąłem w obronie lokatorów, bo prosili mnie o to. Nie może być zgody na to, żeby jeden urzędnik pomawiał drugiego o to, że za bardzo interesuje się losami mieszkańców. Drzwi w moim gabinecie będą zawsze otwarte, a lokatorów kamienicy przy Śródmiejskiej 22 nie zostawię samych sobie…

//Gabriela Ciżmowska//