Wychodzę z otwartą ręka

Z Adamem Pulitem, burmistrzem Złotowa, rozmawia Gabriela Ciżmowska

Panie burmistrzu, przez kolejne pięć lat zasiadał będzie pan w fotelu burmistrza. Nie było jednak łatwo. W pierwszej turze zabrakło 0,9 procent głosów. A druga tura była mocno nerwowa. Jak wspomina pan kampanię wyborczą…?
– Przyznam, że myślałem, że będzie ona wyglądała inaczej. Miałem nadzieję, że będziemy spierać się na argumenty, szukać pomysłów na rozwój Złotowa, dyskutować o nich. Tymczasem kampania była typowo negatywna. W końcówce wypłynął temat wytwórni mas bitumicznych, który mocno rozemocjonował społeczeństwo. Ale paradoksalnie – i to jest chyba moje największe zwycięstwo – pokazał, że mieszkańcy Złotowa utożsamili się z marką „Złotów – Wielkopolskie Zdroje”; że chcą czystego, ekologicznego miasta, że doceniają nasze walory turystyczne i że nie chcą ciężkiego przemysłu w sąsiedztwie miasta. I to mnie bardzo cieszy, bo o to zabiegałem w poprzedniej kadencji. I okazało się, że złotowianie chcą, by Złotów rozwijał się w kierunku, który zaproponowałem. Z tego jestem naprawdę dumny.

Co, oprócz tego, uważa pan za największy sukces minionej kadencji?
– Wymieniać można wiele rzeczy, głównie inwestycyjnych. Ja jednak chciałbym powiedzieć o czymś innym. Uważam, że udało mi się stworzyć otwarty urząd; mieszkańcy bez oporów przychodzą do mnie i do urzędników naprawdę z różnymi sprawami. Czasem z naszej perspektywy błahymi, ale dla nich ważnymi. Cenię sobie również to, że udało się uruchomić budżet obywatelski i że zaczęły pojawiać się w nim zadania nie tylko inwestycyjne, typu chodnik czy parking, ale też nietypowe, jak choćby disc golf park, które pokazują, że ludzie chcą spędzać czas na świeżym powietrzu, stawiają na rekreację i poprawę jakości życia. W tym kierunku należy zatem podążać.
Aby zatrzymać lub ściągnąć młodych ludzi do Złotowa, potrzebna jest praca i mieszkanie. Ta pierwsza potrafi być dziś często zdalna. W sprawie mieszkań nie zamierzam zwalniać tempa z budownictwem komunalnym i TBS oraz przygotować, ile się da, planów zagospodarowania przestrzennego, by developerzy mogli inwestować. Jednak praca i mieszkanie mogą być wszędzie. Złotów ma wyróżniać się tym, że ma piękne okolice, daje możliwość aktywnego spędzania czasu, a jakością życia przewyższa duże, zatłoczone miasta. Dziś atrakcyjna możliwość spędzania czasu wolnego staje się kartą przetargową. I tu widzę dla Złotowa szansę…

Aby realizować taki kierunek, potrzebuje pan akceptacji Rady Miasta, która będzie przyjmowała zaproponowane przez pana uchwały. Jak ocenia pan możliwość współpracy z radą w bieżącej kadencji?
– Faktycznie, w poprzedniej kadencji miałem złe doświadczenia. Nie zamykam się jednak na współpracę, wręcz przeciwnie – bardzo w nią wierzę. Chcę zaproponować radnym rozłożenie pracy między burmistrza i radnych. Wspólnie możemy tworzyć projekty uchwał; chciałbym aby projekty wychodziły także od radnych, a nie tylko ode mnie. Ale jednocześnie chciałbym, abyśmy za te uchwały ponosili wspólną odpowiedzialność. Tak powinien funkcjonować nowoczesny samorząd. Wierzę też, że nie będzie działała jakaś klubowość czy dyscyplina, ale sumienie radnego, który będzie głosował, bo podoba mu się jakaś uchwała lub nie, a nie dlatego, że tak musi zrobić. Pomocne w tym może być również nowe prawo, które nakazuje, by od tej kadencji głosowania były imienne.

Mówiliśmy o teorii zarządzania, pomówmy teraz o konkretach. Co chciałby pan, aby w ciągu najbliższych pięciu lat zmieniło się w Złotowie?
– Mam dokładny plan, który zamierzam zaproponować radnym. Jeśli go zaakceptują, uzupełnią o własne priorytety skonsultowane z mieszkańcami, zaczniemy planować konkretne zadania w plany budżetowe całej kadencji.

Proszę zdradzić najważniejsze punkty tego planu…
– Przede wszystkim – czyste powietrze. To nie jest oczywiście zadanie możliwe do załatwienia w krótkim czasie. To praca na dwie, trzy kadencje. Ale dobry początek już mamy. Uruchomiliśmy program dopłat do wymiany pieców, który dobrze się przyjął. Trzeba go kontynuować.
Drugą ideą, która jest odważna, ale uważam, że nie ma od niej odwrotu, jest komunikacja miejska. Nastał moment, kiedy w Złotowie należy wprowadzić autobusy. I prawdopodobnie będą one bezpłatne. Badania rynku pokazują, że wprowadzanie systemu biletowania, a później kontroli, jest droższe, niż potencjalne wpływy z biletów. Linie autobusowe muszą być jednak dobrze rozmieszczone po całym mieście, a kursy autobusów dopasowane do potrzeb pracowników i uczniów. Autobusy powinny też odjeżdżać regularnie, w takcie, żeby było wiadomo, bez zaglądania w rozkład jazdy, kiedy jest najbliższy kurs. Chodzi o to, aby jak najwięcej osób przesiadło się z samochodów do komunikacji miejskiej, zmieniło przyzwyczajenie. To kolejny etap walki o czyste powietrze.

Przyznam, że odważnie… Czym jeszcze chce pan mieszkańców zaskoczyć?
– Generalnie mam około 10 głównych koncepcji, które zamierzam realizować. Kolejna z nich to przestrzeń na rozwój. Zaproponuję poszerzenie granic administracyjnych miasta Złotowa. Nie ukrywam, że jestem po pierwszych rozmowach z wójtem Gminy Złotów, który jest zainteresowany tym rozwiązaniem. Potrzebujemy na przykład terenów pod budownictwo. Aby jednak powstać mogło osiedle domów, potrzebna jest infrastruktura. A to dla gminy wiejskiej duży wydatek. Logiczne też byłoby przejęcie terenów na których stoi miejska oczyszczalnia. Miastu potrzebny jest też oddech – stąd myślę o terenach nad jeziorem Zaleskim z dostępem do linii brzegowej. Mam dokładnie wyrysowaną mapę z terenami, które mogłyby nas interesować.

Już w poprzedniej kadencji wspominał pan, że zależy panu na rozwoju kultury w mieście. Co w tym zakresie zamierza pan zrobić?
– To kolejny punkt z mojej listy. Wiąże się zresztą z poprzednimi. Aby ludzie chcieli mieszkać w Złotowie, trzeba oprócz pracy, mieszkań i możliwości aktywnego wypoczynku, dać im także możliwość korzystania z kultury, rozwijania pasji i zainteresowań. Dlatego jestem zdania, że należy powołać dom kultury jako instytucję, z dyrektorem – menadżerem na czele. Wierzę, że radni będą tego samego zdania i zamierzam się tym zając w pierwszej kolejności.
Kolejnym zadaniem, na którym chciałbym się skupić, jest zieleń oraz ład w przestrzeni publicznej, o który trzeba w Złotowie zadbać. I nie chodzi tu tylko o kosmetyczne dosadzenie kwiatków, ale o zaprojektowanie obszarów zielonych, bądź rewitalizację pewnych terenów z prawdziwego zdarzenia. Projekt już zresztą jest i nawet pozyskane kilkumilionowe środki zewnętrzne na to zadanie. Potrzebna tylko zgoda nowej rady, na przyjęcie tego zadanie do realizacji, na którą liczę…

Domyślam się, że wśród pana planów jest także dalsza rozbudowa marki Złotów Wielkopolskie Zdroje…
– Oczywiście! W tym zakresie również wiele musimy zrobić, a działania powinny być wielokierunkowe. Jednym z nich jest na przykład przejęcie dworca PKP, któremu nadać trzeba nowe funkcje, na przykład funkcję noclegową, bo tanich noclegów dla grup zorganizowanych w mieście brakuje. Innym elementem jest na przykład budowa plaży miejskiej z różnymi atrakcjami wodnymi i zapleczem sanitarno-gastronomicznym. To może przyciągnąć turystów.

Panie burmistrzu, rodzi się proste pytanie: skąd na to wszystko brać pieniądze?
– Możliwe są różne unijne dotacje i dofinansowania, o które zamierzamy zabiegać. Widzę też możliwość pozyskiwania środków z podatków od nieruchomości, ponieważ mamy jeszcze rezerwy inwestycyjne. Myślę tu konkretnie o terenie, który ciągnie się w stronę Blękwitu. Tam musi rozwijać się biznes. Wielu naszych przedsiębiorców rozwinęło skrzydła i potrzebuje miejsca pod inwestycje. A ta ziemia może nie leży odłogiem, uprawiania jest przez rolnika, ale wpływają z tego bardzo małe pieniądze do kasy miasta. Tymczasem mam analizy, z których wynika, że z 36 ha ziemi, o której mowa, do budżetu miasta mogłyby wpływać 3 miliony przychodu z podatków rocznie. Z tych pieniędzy można by sfinansować choćby darmową komunikację miejską…

Panie burmistrzu, aby zrealizować te ambitne plany, potrzebne będzie silne wsparcie radnych. Jeszcze raz zapytam o to, jak ocenia pan układ sił w radzie…
– A ja jeszcze raz podkreślam, że wierzę, że to nie układ sił, ale zdrowy rozsądek i sumienie radnych będą decydować. Ja wychodzę z otwartą ręką. Zamierzam usprawnić dostęp do informacji tak, by każdy radny szybko i wyczerpująco otrzymywał odpowiedź na pytania, które go interesują i by mógł dobrze przygotować się do sesji. Chcę też spotykać się z klubami radnych przed sesjami i naświetlać im charakter spraw, którymi mamy się zająć. Mniejsza ilość komisji, daje też szansę na moje uczestnictwo niemal w każdej z nich. Myślę, że kiedy będziemy się częściej spotykali i rozmawiali, górę będą brały argumenty merytoryczne, a nie prywatne ambicje czy animozje. Tego bardzo życzę na nowe rozdanie sobie, radnym i wszystkim mieszkańcom Złotowa…