Afera wokół Country nad Gwdą – GłosOnline

Afera wokół Country nad Gwdą

W Pile nieoczekiwanie wybuchła kolejna afera. Temat wydawałoby się błahy, tymczasem znów zrobiło się dużo krzyku. „Znów”, bo to kolejny raz, kiedy w ramach przedwyborczej kampanii, do której nikt oficjalnie nie chce się przyznać, narobiło się zamieszania. W styczniu grały w Pile dwie Orkiestry Owsiaka, w maju odbędą się dwa pikniki country, zorganizowane tego samego dnia. Pierwszej imprezie patronuje Urząd Miasta w Pile, drugiej – pilskie Starostwo. Bo tego samego dnia, imprezy o tym samym charakterze, razem zrobić się nie da…

Zaczęło się niewinnie, od konferencji prasowej zwołanej przez Starostę Pilskiego, na temat wydarzeń kulturalnych i rekreacyjnych organizowanych przez Powiat Pilski i przy jego wsparciu. Konferencję zdominowało w zasadzie jedno wydarzenie: „Country nad Gwdą”.

Impreza przez kilka lat organizowana była w Ujściu, a jej pomysłodawcą był Krzysztof Meszyński.
W 2016 roku piknik country, wraz z jego liderem K. Meszyńskim, przeniósł się do Piły i został zorganizowany wspólnie z Gminą Piła i Regionalnym Centrum Kultury, w Parku na Wyspie. Podobnie rok później. Piknikowi towarzyszył chętnie Klub Turystyki Motocyklowej Husaria.

Niby nic…
Tymczasem podczas środowej konferencji prasowej Krzysztof Meszyński, który w grudniu 2017 roku został skądinąd kierownikiem Młodzieżowego Domu Kultury (jednostki podległej powiatowi) zapowiedział, że XI Country nad Gwdą przygotowane zostanie wspólnie z Powiatem Pilskim i Młodzieżowym Domem Kultury. Przedstawił gwiazdy tegorocznej edycji, m.in. Honky Tonk Brothers czy dobrze znany Gang Marcela.

Starosta Eligiusz Komarowski z kolei powiedział, że Krzysztof Meszyński złożył mu propozycję organizacji dobrej imprezy, więc z tej okazji skorzystał, bo od ubiegłego roku stara się ożywić stadion przy ulicy Okrzei, a piknik country ma być połączony z festynem z okazji Dnia Matki, więc to świetna okazja, by na stadionie przygotować duże wydarzenie.

Wiedzą, czy nie wiedzą?
I nie byłoby w tym przekazie nic wyjątkowego, gdyby nie nieoczekiwane pytanie ze strony dziennikarzy: „Czy organizatorzy nie widzą nic dziwnego w tym, że w tę samą majową sobotę, w Pile odbędzie się druga impreza country, tyle że zorganizowana przez Miasto Piła, na Wyspie”?

I tu rozlało się mleko, bo okazało się, że nikt z uczestników konferencji „oficjalnie” nie słyszał, że 26 maja Miasto zamierza zrobić swoją imprezę country.

Kto mija się z prawdą?
Tymczasem, niecałą godzinkę później, podczas na szybko zwołanego briefingu, Stanisław Dąbek, dyrektor Pilskiego Domu Kultury oznajmił, że pan Meszyński – najdelikatniej mówiąc – mija się z prawdą, ponieważ osobiście uczestniczył pod koniec ubiegłego i na początku tego roku w rozmowach, które odbywały się w gabinecie dyrektora RCK, podczas których ustalono, że impreza organizowana przez Miasto odbędzie się właśnie 26 maja.

Jeszcze w styczniu, jak czytamy w oficjalnym komunikacie Urzędu Miasta, Krzysztof Meszyński zapewniał prezydenta Piotra Głowskiego o chęci dalszej współpracy przy projekcie XI Country nad Gwdą [mimo że był już pracownikiem podległego powiatowi Młodzieżowego Domu Kultury – przyp. red.]. Prezydent miał powiedzieć wówczas, że nie interesuje go, kto gdzie pracuje. Chodzi o imprezę…

W lutym K. Meszyński przesłał nawet plakat zapraszający na koncert promujący XI Country nad Gwdą, który miał się odbyć w marcu, ale potem poinformował dyrektora Dąbka, że rezygnuje z organizacji tegorocznego koncertu i deklaruje, że w tym roku nie będzie organizował tego typu wydarzenia.

W tej sytuacji powiedzieliśmy, że my, niezależnie od wszystkiego, przygotujemy imprezę, bo zostały już podjęte różne zobowiązania wobec innych partnerów tego wydarzenia. Tymczasem teraz, pan Meszyński oznajmia, że nic nie wiedział o tym, że robimy piknik country 26 maja. To niebywałe! – mówi Stanisław Dąbek.

Od przybytku głowa nie boli?
Wszystko wskazuje więc na to, że w sobotę, 26 maja odbędą się dwa pikniki country w Pile. Jak to mówią, od przybytku głowa nie boli, ale czy sytuacja w której gwiazdy country przyjadą do jednego miasta, ale grać będą na dwóch różnych scenach, a publiczność będzie musiała wybierać, gdzie pójdzie, jest normalna?

Po raz kolejny okazuje się, że na wojence pilsko-pilskiej stracą wszyscy: i organizatorzy, którzy napracują się, ale będą mieć mniejszą frekwencję, niż gdyby nie było konkurencyjnej imprezy, i publiczność, która będzie musiała wybrać, w którym festynie uczestniczyć, i wizerunek miasta, któremu przypięta zostanie po raz kolejny łatka, że władze samorządowe nie mogą się dogadać…

//Gabriela Ciżmowska//