Atak na Piłę w TVP. Prezydent wskazuje winnych nagonki

W Telewizji Polskiej ukazał się materiał na temat Piły. Miasto zostało pokazane w bardzo złym świetle. Prezydentowi i pracownikom Ratusza zarzucono wiele nieprawidłowości. Prezydent Piotr Głowski twierdzi, że to nieprzypadkowy atak. Zarówno dziennikarzom TVP, jak i osobom, które wskazuje, że za nimi stoją, zarzuca niszczenie autorytetu.

Zostaliśmy okradzeni z zaufania publicznego, które potrzebne jest samorządowcom i politykom – mówi. – Ale jeśli ktoś myślał, że zniechęci mnie takim działaniem, to się zdziwi… – dodaje.

Program na temat Piły ukazał się w Magazynie śledczym Anity Gargas. Włodarzom Piły wytknięto w nim niemal wszystko, nawet to, że prezydent – członek Platformy Obywatelskiej, jest politycznym kolegą Hanny Gronkiewicz Waltz…

Grzechy włodarzy Piły
I właśnie próbie prywatyzacji kamienicy przy ulicy Śródmiejskiej, o której w Pile głośno, poświęcona była spora część programu. Lokatorzy po raz kolejny skarżyli się, że mieli zostać sprzedani razem z kamienicą i że wskazany był już przyszły inwestor. Dalej było o rzekomych nieprawidłowościach dotyczących przetargu na pilskie schronisko dla zwierząt oraz o warunkach, w jakich zwierzęta w nim żyją. Inny wątek dotyczył sprzedaży mieszkań komunalnych. Zarzucano na przykład, że 70-metrowe mieszkanie w zabytkowej kamienicy kupił późniejszy mąż dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami, który podzielił je i część korzystanie sprzedał.

Zarzutów było zresztą więcej. Dotyczyły nawet starego procesu z lokalnym dziennikarzem i tego, że prezydent informował publicznie o swoim zwycięstwie w sądzie pierwszej instancji, a nie powiedział o przegranej w sadzie kolejnej instancji.

Słowem zarzuty były i „mocniejsze” i „słabsze”, ale z całego programu, puszczonego w czasie najlepszej oglądalności telewizji publicznej, wynikało jasno, że w mieście rządzonym przez prezydenta z Platformy Obywatelskiej dzieje się bardzo źle…

Głowski: wiem, kto za tym stoi!
Krótko po emisji programu prezydent Piotr Głowski zwołał konferencje prasową, podczas której powiedział, że nie ma wątpliwości, że szkalujący dobre imię Piły materiał powstał z inspiracji trzech osób: posła PiS Marcina Porzucka, starosty pilskiego Eligiusza Komarowskiego oraz Henryka Stokłosy. To samo powtórzył podczas sesji Rady Miasta.

Wiem kto za tym stoi i dlaczego to robi – mówił. – Od pewnego czasu jesteśmy bezpardonowo atakowani, bo bronimy samorządności i wolnego rynku inwestycji w Pile. Ale teraz moi oponenci przekroczyli granicę, bo poświęcili dla byle jakiej walki dobre imię miasta. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak stanąć do obrony – oświadczył.

Nie mam sobie nic do zarzucenia i ani cienia wątpliwości, co do swojej uczciwości – mówił dalej. – Niemal codziennie jesteśmy kontrolowani przez różne instytucje. Przeszukiwane są tysiące dokumentów, żeby znaleźć na nas „haka”, ale jak dotąd nikomu nic nie udało się odkryć. Jedyne postępowanie, jakie toczy się w prokuraturze, dotyczy kamienicy przy ulicy Śródmiejskiej. Owszem, była o tym mowa w programie telewizyjnym, ale zapomniano dodać, że wniosek o wszczęcie tego postępowania złożyliśmy – MY – jako Gmina Piła! – podkreślił.

Program w TVP to tylko „przykrywka”
Zdaniem prezydenta Głowskiego cały hałas robiony jest celowo.

Materiał telewizyjny nie został wyemitowany przypadkiem – mówi prezydent.

Tak naprawdę – jego zdaniem – chodzi o to, żeby przykryć temat budowy Zakładu Produkcji Energii z Odnawialnych Źródeł Energii w Śmiłowie, który prezydent Piły nazywa kolejną spalarnią.
I chociaż Marek Barabasz, rzecznik prasowy Farmutilu oraz starosta pilski Eligiusz Komarowski protestują przeciwko pojęciu „spalarnia”, mówiąc, że to najnowocześniejsza i ekologiczna technologia, a tego typu instalacje posadowione są np. w centrum Wiednia, czy największej dzielnicy Bydgoszczy Fordonie, to prezydenta argumenty te nie przekonują.

Kto nam zagwarantuje – pytał P. Głowski podczas konferencji prasowej – że nie będzie awarii filtrów i z kominów znów nie popłynie uciążliwy odór? – mówił.

Prezydent zaznaczył także, że ma informacje, że dokumenty wystawione do tej pory w sprawie instalacji w Śmiłowie zawierają błędy i powinny zostać wycofane z obiegu prawnego, a w sprawie toczy się postępowanie sądowe.

Tymczasem okazuje się, że pozwolenie na budowę zostało już przez starostę pilskiego podpisane – poinformował prezydent.

W odpowiedzi na to stwierdzenie, podczas sesji miejskiej, z ust starosty usłyszał, że zaskarżona została decyzja środowiskowa, a nie pozwolenie na budowę podpisane przez dyrektora Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Pile.

Kto grozi prezydentowi?
Podczas konferencji prasowej prezydent Piotr Głowski mówił publicznie także o tym, że zarówno on, jak i jego rodzina dostaje informacje z pogróżkami.

Kiedyś były to telefony od „życzliwych”, żeby nie zajmować się tym czy tamtym tematem, ale dziś są to regularne pogróżki – mówił. – Ja jednak nie mam sobie nic do zarzucenia i nie mam ani cienia wątpliwości, co do swojej uczciwości. Nie boję się! – powiedział.

Jednocześnie konferencję prasową z dziennikarzami prezydent zakończył w poważnym tonie, oświadczając, że jeśli komuś z jego rodziny włos z spadnie z głowy, będzie wiedział, kto za tym stoi…

 

Marcin Porzucek, poseł PiS: Pan Piotr Głowski, wskazując „winnych”, nie przedstawił dotąd żadnych konkretów. Oświadczam, że nie mam nic wspólnego z przygotowaniem styczniowych programów TVP o schronisku i kamienicy. Byłem jedynie proszony o komentarz jako poseł Ziemi Pilskiej i go udzieliłem. W obu przypadkach były to bardzo wyważone słowa. Z zasady nie odmawiam komentarza żadnym mediom. Nie unikam też spotkań z obywatelami o innych poglądach; swego czasu wyszedłem do manifestantów z KOD-u. Natomiast Pan prezydent uczestniczy tylko w wydarzeniach, w których może czuć się komfortowo. Jego postawa odnośnie rzekomych gróźb jest żenująca. Przypisywanie mi jakiejkolwiek w tym roli jest obrzydliwe i poniżej zasad elementarnej kultury politycznej. Gdyby miało to miejsce w okresie kampanii wyborczej, to czekałby go pozew w trybie wyborczym. Już kilka lat temu, wyrokiem Sądu Okręgowego w Poznaniu, musiał mnie publicznie przepraszać za abstrakcyjne zarzuty. Piotrowi Głowskiemu pali się grunt pod nogami, stąd jego nerwowe ruchy. Unikanie odpowiedzi na trudne pytania, próby zmiany tematu, czy oskarżanie konkurentów bez podawania konkretnych uwag. Próby ocieplania wizerunku poprzez wprowadzanie do życia publicznego rodziny, choć wypierał się w poprzedniej kampanii wyborczej mieszkania w rodzinnym domu, niewiele mu pomogą.