Brudna kampania: fałszywe ulotki i zgłoszenie do prokuratury

Kampania dezinformacji

– Pan, który twierdzi, że jest autorem tej ulotki, nigdy wcześniej nie ujawnił się jako mój zwolennik – podsumował oburzony do granic wytrzymałości senator Mieczysław Augustyn. – Trzeba mieć wyjątkowy tupet i być łobuzem do szpiku kości, żeby stawać przed człowiekiem, któremu zrobiło się krzywdę i z dumą prezentować owoce swojej roboty. Są ludzie, którzy są dumni nawet z draństwa – dodał. – Jestem przekonany, że nikt z państwa obecnych na sali, nie ma wątpliwości, że intencje tego działania nie są czyste. Że nie chodziło tu o to, żeby mnie pochwalić. Kłamstwo czy cwaniactwo, robione nawet subtelnie, nie przestaje być złem. Nawet jeśli czyn nie pozwala bezpośrednio chwycić za rękę i doprowadzić do wymiaru sprawiedliwości. Mam nadzieję, że ludzie przyzwoici ocenią takie działanie właściwie – zakończył to zaskakujące spotkanie z dziennikarzami zbulwersowany senator Mieczysław Augustyn.

Senator Mieczysław Augustyn, który nie startuje w wyborach!

Cała ta sytuacja to kpina z wyborców. To draństwo! Uważam tę sprawę za skandaliczną i nie tylko niezgodną z prawem, ale także oburzającą moralnie. Przyjmuję to wszystko z bólem, zwłaszcza że sprawa dzieje się na zakończenie mojej kariery politycznej, w sytuacji, kiedy mam uzasadnione prawo do wielu satysfakcji. Podszywanie się pod mój dorobek bez mojej wiedzy i zgody – mam tu na myśli także spot wyborczy emitowany w telewizji przez inny komitet wyborczy – jest skandaliczne. Argumenty nawet z pozoru prawdziwe, użyte w nieuczciwy sposób, pozostają złem. To jest wstrętne i ohydne. Czuję wielki ból! Czuję się wykorzystany…

Prezydent Piły Piotr Głowski, szef pilskich struktur PO

W poprzedniej kampanii samorządowej próbowano zdyskredytować także mnie, jako kandydata, produkując ulotki podszywające się pod pismo urzędu miasta. Prokuratura umorzyła sprawę, ponieważ nie nosiła ona znamion czynu zabronionego. Tu rodzi się pytanie: co jest dozwolone a co niedozwolone? Gdzie jest granica?…

Podobne pytanie można zadać w przypadku ulotek produkowanych bez wiedzy i zgody senatora Mieczysława Augustyna. Chyba nie ma drugiego takiego przypadku w Polsce, jeśli chodzi o ocenę moralną tego działania. Chowanie się za tego typu projektami, to zwykłe draństwo i tchórzostwo. Chcemy uczciwej walki!

Nie akceptuję „brudnej” kampanii

Mec. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, niezależna kandydatka do senatu popierana przez PiS, autorka kampanii: Szanuję. Nie hejtuję.

Polityka fair play musi obejmować również kampanię wyborczą. Chcę polityki czystej, pozbawionej czarnego PR, manipulacji. Chcę polityki, w której liczą się wyborcy, a nie przepychanki o tzw. stołki.

Jasno chcę powiedzieć, że nie akceptuję metod nie fair play w kampanii wyborczej. Wulgarne, agresywne słowa i zachowania wobec drugiego człowieka, bez względu na to jaki ma światopogląd, jaką wyznaje religię czy jakie ma poglądy polityczne uważam za niedopuszczalne, nieetyczne i bezprawne.

Niestety, okazuje się, że hejt dotyka niemal każdego i nadal stanowi groźne narzędzie nieuczciwej walki. Nie dajmy sobie wmówić, że to jest normalne, że trzeba się z tym pogodzić, że to syndrom czasu. Od lat nasza fundacja Akademia De Virion walczy z mową nienawiści w przestrzeni publicznej m.in. poprzez Europejską Kampanię Społeczną Szanuję. Nie Hejtuję.
Niestety, kampania wyborcza jest czasem, kiedy tego typu zachowania nasilają się, co obserwujemy ostatnio w Pile. Nie akceptuję tego!

Wzywam wszystkich polityków i wszystkie sztaby wyborcze do pozytywnej kampanii. Mam również nadzieję spotkać się w końcu na merytorycznej debacie z kontrkandydatami: Janem Augustynem oraz Adamem Szejnfeldem, bo ta, która zaplanowana była w TV Asta 2 października, nie doszła do skutku, ponieważ panowie na nią nie przyszli.