“Jacek Olter – wspomnienia”. Ukazała się książka o genialnym perkusiście z Piły

Ukazała się książka, która opowiada historię genialnego „pałkarza”, który urodził się i kształcił w Pile. Jacek Olter, nazywany talentem wszech czasów, jeszcze za życia. Książkę napisała siostra perkusisty, znana z alternatywnego spojrzenia na świat, fotografka – Katarzyna Olter. Wsparło ją wielu przyjaciół Jacka, cenionych muzyków, na przykład Jan Ptaszyn Wróblewski, Leszek Możdżer, Tymon Tymański, Olo Walicki, Mikołaj Trzaska.

Promocja książki „Był taki chłopak. Jacek Olter – wspomnienia” odbyła się
19 stycznia, w dniu urodzin Jacka; 20 lat po jego śmierci.
Z autorką wspomnień rozmawiał Edmund Wolski, wydawca książki oraz Marek Kulec, autor wstępu i Mirek Nalepa, muzyk. Transmisję można było śledzić na stronie internetowej i Facebooku Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pile.

Jacek Olter
Jeden z największych, polskich perkusistów jazzowych; motor zespołu Miłość. „Talent wszech czasów” – tak mówił o nim Jan Ptaszyn Wróblewski. To właśnie on, myśląc o młodym perkusiście z Piły, którego wypatrzył na Jazz Juniors, założył zespół Made in Poland.
Jacek, w dniu śmierci, którą sam dla siebie wybrał, miał zaledwie 29 lat. Pokonała go depresja.

W 1990 roku, jako 18-latek, Jacek wyjechał do Gdańska, gdzie z marszu, czy raczej prosto spod stukotu kół pociągu, który przywiózł go do Trójmiasta, włączył się w powstawanie tamtejszej słynnej sceny yassowej.

Grał w Miłości, Trupach, Kurach i Łoskocie. Mówili o nim: genialny samorodek!

Nie mając skończonej Szkoły Muzycznej II stopnia, koncertował z wielkim Lesterem Bowiem, światowej sławy trębaczem. Nagrywał muzykę dla Zbigniewa Preisnera.
Grał i przyjaźnił się z Leszkiem Możdżerem, Tymonem Tymańskim, Ptaszynem Wróblewskim.
Porwał ich talentem, kupił spontanicznym stylem...

Niestety, to co było jego siłą w muzyce – genialna nadwrażliwość – okazało się słabością w życiu.
6 stycznia 2001 roku wyskoczył z 9. piętra gdańskiego falowca. Miał 29 lat.

Łoskot, Gdańsk 1995, Jacek Olter, OloWalicki, Szymon Rogiński, Jacek Majewski, Mikołaj Trzaska.
Fot. Łukasz Gawroński

…żeśmy sobie Jacusia wypatrzyli

Książkę „Był taki chłopak” poprzedza prolog Jana Ptaszyna Wróblewskiego.

Legendarny jazzman mówi: „Wystarczyło czasami, już nie mówię posłuchać, ale popatrzeć na Jacka, jak on grał, jak chodziła ta rączka z taką energią, że każdemu, kto na niego spojrzał, to się miło robiło. Pamiętam jeden z pierwszych, z tych takich ważnych występów, właśnie z zespołem Miłość, na Jazz Juniors, kiedy zagraniczni goście otwierali oczy na zasadzie „to wy macie takich perkusistów?!”
Nagle to zaczęło brzmieć tak piekielnie po amerykańsku, że po prostu od razu żeśmy sobie tego Jacusia wypatrzyli. Wtedy, jak go poznałem, grał jak taki młodszy brat Elwyna Jonsa. Coś w tę stronę. Cholernie chciałem mieć kogoś takiego za plecami. Nie chodziło o to, że pisałem utwory pod niego. Wiedziałem, że cokolwiek nie zrobię, ten zespół nabierze energii. Proszę mi wierzyć, albo i nie, ale w gruncie rzeczy, przede wszystkim z myślą o Jacku, stworzyłem zespół, który nazywał się Made in Poland. […]

Niestety, Jacek coraz bardziej tracił kontakt z rzeczywistością. Kiedyś zdarzyło się, że w ogóle nie przyszedł na próbę, a nawet na sam koncert spóźnił się piętnaście minut i… w zasadzie przyszedł tak, jakby nic się nie stało i wszystko było w porządku”
.


Koniec Świata i Miłość

Opisywana w książce historia ma swoje początki na Dworcu Celnym w Pile. Tam wychowywali się Jacek i Kasia. Na końcu świata – jak pisze we wstępie Marek Kulec.

Ich świat miał twarz uporczywie pijącego i rwącego się do zaczepek ojca oraz matki, która dzielnie stawiała opór siermiężnej rzeczywistości. To ona, domorosła akordeonistka, śpiewająca w chórze Halka, pierwsza zauważyła talent syna, który wybijał rytm na tym, co miał pod ręką: na kartonach i garnkach; na pniach drzew w Parku Staszica, gdzie mu wszystko grało. To ona zrealizowała w końcu marzenie nastolatka – za uciułane oszczędności kupiła czerwoną perkusję, która już na zawsze została miłością syna. Jacek nigdy nie grał na instrumentach wysokiej klasy, ale grał na nich tak, że nikomu nie przeszkadzało, że to „stare gary”.

Drugim kamieniem milowym w życiu młodego Oltera, który w czasie pilskiej edukacji nazywał się jeszcze Tomaszewicz (nazwiskiem biologicznego ojca zaczął posługiwać się później) – był Jan Nowaczyk, nauczyciel w klasie perkusji w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Pile. To on namówił Jacka na Gdańsk. Tak zaczęła się droga, która skończyła się w oknie trójmiejskiego falowca…


Najczulsza narratorka

Ale „historia z Końca Świata ma wielu bohaterów” – analizuje we wstępie Kulec.

Najważniejszym jest – wiadomo – Olter, artysta ciągle obecny w świadomości interesujących się jazzem, yassem i po prostu dobrą muzyką oraz jej twórcami.

Ale bohaterką książki, niejako pośrednio, jest też Kasia. „To ona właśnie – odwołując się do metaforyki Olgi Tokarczuk – jest tym czułym, ba najczulszym narratorem. Jest wierną kronikarką życia Jacka; kustoszem rodzinnej pamięci” – pisze dalej Kulec i dodaje zaraz, że najważniejszym bohaterem książki jest jednak muzyka.

Książka jest o Jacku i o zespole Miłość; o ludziach tworzących awangardę muzyczną w Gdańsku i Bydgoszczy, o przecieraniu nowych muzycznych szlaków i brzmień…

Kasia i Jacek.


Rzeczywistość po Olterze

„W opowieściach autorów wspomnień jest pewien wspólny sposób myślenia. Polega on na tym, że opisywaną rzeczywistość dzielą na dwa światy: świat z udziałem Jacka Oltera i świat po Olterze” – tłumaczy autor wstępu.

„Książka jest wyjątkowa i szczególna – dodaje – bo odpowiada bardzo odmiennym oczekiwaniom czytelniczym. Jeżeli jest w domowej bibliotece półka z książkami o współczesnej awangardzie muzycznej, pisana przez twórców tej awangardy, to tam trzeba tę książkę umieścić. Jeżeli macie półkę z książkami o Pile, to tam właśnie jest jej miejsce. Jeżeli wyobrazimy sobie natomiast bibliotekę z historiami rodzinnymi, to będzie tej półki ozdobą” – czytamy w finale analitycznego wstępu.

Studio Polskiego Radia, sesja nagraniowa płyty “Tal to Jesus”, Leszek Możdżer Sekstet.
Fot. Łukasz Gawroński

Skazany na jazz

Był skazany na kapryśną rytmikę jazzu. W czasach, kiedy rówieśnicy ortodoksyjnie słuchali Metallicy czy Slayera, kiedy liczył się rock’n’roll i punk, on chodził z naszytym na plecak badziolkiem JAZZ.

W szkole muzycznej ćwiczył złożone z nie do końca temperowanych grup rytmicznych „walkingi”. Spacerował i uciekał, zamiast wybijać ćwiczenia na werblu. Gasił światło w sali i doświadczał, jak pisze kolega ze szkoły Boni Boniśniak – dźwięku i przestrzeni.
W końcu zatracił się w jednym i drugim…

Pokonała go depresja. 6 stycznia 2001 roku Jacek „Olter” Tomaszewicz wyskoczył z 9. piętra gdańskiego falowca. Miał 29 lat.

Na pożegnanie…

O śmierci brata Katarzyna dowiedziała się na komisariacie w Pile. Policjant odczytał suchy komunikat: „Jacek Tomaszewicz, urodzony 19 stycznia 1972 roku w Chojnicach, odebrał sobie życie, skacząc z dziewiątego piętra gdańskiego falowca. Chorował na depresję”.

Był 6 stycznia 2001 roku. Trzech Króli. „Teraz wiem, że to był koniec. Mój świat przestał istnieć” – napisała po latach Katarzyna Olter w książce.

Ciało brata przywiozła z Gdańska do Piły. Jacek pochowany został na Cmentarzu Komunalnym, koło zmarłej niedawno matki. Jak wyznaje we wspomnieniach autorka, tydzień po śmierci Jacka był najdłuższym tygodniem w jej życiu. Nie pamięta ani drogi do Gdańska, ani spotkania z chłopakami z zespołu Miłość.

„Za to widoku spokojnej twarzy Jacka w kostnicy nie zapomnę” – pisze. „W dniu pogrzebu wsunęłam mu do kieszeni marynarki list pożegnalny. Słowem – pomachałam mu na pożegnanie…”.

Leszek Możdżer Sextet: Maciej Sikała, Piotr Wojtasik, Leszek Możdżer, Grzegorz Nagfórski, Jacek Olter, Olo Walicki. Gdańsk 1995. Fot. Łukasz Gawroński


Olter i reszta świata

W 2006 ukończona została praca nad płytą „Jacek Olter i 50 Artystów”.

Był to projekt audio-wizualny, w którym wzięło udział wielu artystów, tworzących muzykę, realizujących film, teledyski. Utwory powstały na bazie archiwalnych ścieżek perkusyjnych Jacka, pozostałych po sesji zespołu Kury & DJ Scissorkicks z 1999 roku. Do udziału w projekcie zaproszeni zostali między innymi Leszek Możdżer, Olo Walicki, Robert Brylewski, Tymon Tymański, Mikołaj Trzaska, Anna Lasocka, duet Skalpel oraz zespół ludzi, którzy do archiwalnych nagrań Jacka dograli swoje partie instrumentalne i ścieżki melodyjne.

Dla wielu artystów, których muzyka zetknęła z „pałkarzem” z Piły, praca nad tą płytą stała się artystyczną spowiedzią i domknięciem pewnego etapu życia. Świat poszybował w stronę: „rzeczywistość po Olterze”…

Historię samorodnego geniusza, który jak Ikar, wzbił się zbyt wysoko i który nie odnalazł się w świecie poza muzyką, nie tylko skazanym na jazz, polecam!

Gabriela Ciżmowska

Zainteresowani kupnem książki mogą kontaktować się z jej autorką, Katarzyną Olter, tel. 504-833-658.