Mówił: Kościół to jest mój świat! Żegnamy księdza Stanisława Skopiaka

27 lutego, w wieku 82 lat, odszedł ksiądz Stanisław Skopiak: wieloletni proboszcz parafii św. Rodziny w Pile, założyciel i dyrektor szkół salezjańskich, dyrygent, dyrektor szkoły muzycznej w Rzymie; prowincjał Inspektoratu Salezjańskiego na Pomorze Zachodnie. Teolog z charyzmą, doskonały organizator.

Kochał muzykę liturgiczną, zresztą był świetnie, muzycznie wykształcony. Grał na organach, śpiewał basem, dyrygował. To on, przywiózł z Rzymu papieską „Barkę”, która później przetłumaczona została na język polski. Szczególne bliska była mu jednak muzyka wielkopostna. Jej mollowe tonacje; podniosły, a jednocześnie ekspiacyjny charakter.

Zmarł i pochowany został w Wielkim Poście. Niech ten głęboki, minorowy ton trwający między śmiercią a życiem, towarzyszy mu w Domu Ojca przez wieczność. Niech chóry anielskie śpiewają mu: Krzyżu Chrystusa… Z Ciebie moc płynie i męstwo. W Tobie jest nasze zwycięstwo!


Z MODRZEWIOWEGO KOŚCIÓŁKA

Urodził się 2 listopada 1938 r. we Włostowicach koło Łęczycy.

„Zawsze miałem być księdzem. Matka bardzo tego pragnęła. A ja lubiłem kościół…” – powiedział, kiedy w grudniu 1999 roku przeprowadzałam z nim wywiad dla Tygodnika Pilskiego.

Kochał swój kościółek Matki Bożej Łaskawej w Ciechosławicach, w centralnej Polsce. Modrzewiowy kościół otoczony kępą drzew…


DOBRZY LUDZIE Z PIŁY

Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, w 1955 r. wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego, w którym w 1956 r. złożył śluby zakonne.

W przerwie między studiami filozoficznymi a teologicznymi trafił do Piły. Pracował tu rok. A był to akurat moment, kiedy religię wyrzucono ze szkół i wszystko trzeba było organizować na nowo, przyjąć tysiące dzieci. Warunki, w których uczono, trudno opisać: salki w magazynie liturgicznym, w kościelnej wieży za organami. „Dzieciaki przynosiły węgiel w torbach” – wspominał w rozmowie. „Ale ludzie byli w Pile dobrze – mówił – mimo że była to taka zbieranina. A może właśnie dlatego…”.


BAS W KOLORATCE

Święcenia kapłańskie otrzymał 1 czerwca 1965 r. w Lądzie i rozpoczął pracę duszpasterską, pełniąc funkcję katechety w parafii pw. Św. Teresy w Łodzi.

W 1968 r. wyjechał na sześć lat do Włoch: „Tak mi się wtedy nie chciało jechać”... – wyznał podczas rozmowy. Był już na drugim roku studiów wokalnych w łódzkim konserwatorium, do którego dostał się, mimo że nie ukończył średniej szkoły muzycznej.

Trzy razy składał podanie o paszport i ciągle mu odmawiano. I w końcu mógł jechać, w momencie, kiedy na studiach mu tak dobrze szło…

Wyjechał, trafił do Turynu. Mimo problemów z językiem i całkiem innym modelem kształcenia, po trzech latach nauki zdobył dyplom wyższej uczelni. Uczył śpiewu, koncertował, a nawet śpiewał na dużych scenach. Wykonywał partie operowe, muzykę sakralną. Zawsze w koloratce.


Z Turynu przeniesiono go do Rzymu
, do ośrodka dla Młodych Salezjanów. Był wychowawcą kleryków; pełnił funkcję sekretarza Radcy Regionalnego.

Na Uniwersytecie Laterańskim studiował teologię moralną.

Od urodzenia czułem się człowiekiem Kościoła. Nigdy nie miałem z tego powodu kompleksów. Kościół jest i był moim największym autorytetem.


DYREKTOR WATYKAŃSKIEJ SZKOŁY MUZYCZNEJ

Po sześciu latach w Watykanie wrócił do Polski. Otrzymał stanowisko profesora w Wyższym Seminarium Duchownym w Lądzie. W latach 1980 – 1986 pełnił funkcję wikariusza inspektora Prowincji Św. Wojciecha z siedzibą w Pile.

W 1985 r. powrócił do Lądu, aby objąć stanowisko dyrektora domu formacyjnego oraz rektora Wyższego Seminarium Duchownego. W latach 1986 – 1992 był inspektorem Prowincji św. Wojciecha. W tym czasie zorganizował i otworzył wiele szkół salezjańskich, m.in. w Aleksandrowie Kujawskim, Trzcińcu, Bydgoszczy i jego ukochanej Pile.

Kiedy jego organizatorskie zdolności stały się głośne, na polecenie Przełożonego Generalnego został dyrektorem Watykańskiej Szkoły Muzycznej w Rzymie.

„Postawiłem ją na nogi” – wspominał.

W wyremontowanej przez niego sali koncertowej ćwiczyły największe orkiestry świata, wypożyczając ją na próby. Uwielbiał w niej grywać Dawid Ojstrach.



ODNOWICIEL ŚWIĘTEJ RODZINY

W latach 1995 – 2004 ksiądz Stanisław Skopiak przez trzy kadencje sprawował funkcję dyrektora wspólnoty i proboszcza parafii pw. Św. Rodziny w Pile.

Po czterech latach od objęcia tej funkcji mówił: „Nigdy wcześniej nie byłem proboszczem, ale chciałem spróbować tej pracy. Lubię kościół. Odprawianie nabożeństw, liturgię…”.

W czasie swojego pobytu w Pile dokonał kompletnej renowacji kościoła św. Rodziny, m.in.: malowania wnętrz, konserwacji i wyzłocenia wszystkich ołtarzy, remontu organów, odtworzenia plafonów, wykonania nowej elewacji i zewnętrznej iluminacji świątyni.

Ponadto, doprowadził do wybudowania na dziedzińcu kościelnym ołtarza polowego oraz pierwszego w Pile pomnika papieża Jana Pawła II. Na rogatkach miasta, czasem w „ciemnych dzielnicach”, ustawiał krzyże.

Był inicjatorem powstania i pierwszym dyrektorem Liceum Salezjańskiego, Gimnazjum Salezjańskiego i Salezjańskiej Szkoły Podstawowej w Pile.



„BARKA” PRZYWIEZIONA W PLECAKU

Za swoją działalność ksiądz Stanisław otrzymał Medal Ministra Edukacji Narodowej. Wyróżniony został także wpisem do Księgi Pamiątkowej Miasta Piły. Po kilku latach ponownie dostąpił tego wyróżnienia, dokonując wpisu w imieniu Chóru Św. Cecylii w Pile, którego był wieloletnim dyrygentem. W 2004 r. został laureatem konkursu „Ludzie Roku” w kategorii służba zdrowia, oświata i działalność społeczna, przyznawanego przez dziennikarzy pilskich redakcji.

Był autorem licznych zbiorów z pieśniami i piosenkami religijnymi, m.in. słynnego w całej Polsce „Radośni przed Panem”. Znalazł się w nim tekst i melodia „Barki”, przywieziona przez niego, jak chętnie opowiadał, w plecaku z Rzymu.

Był inicjatorem licznych wydarzeń społecznych i kulturalnych, w tym szczególnie w dziedzinie muzyki. Cieszył się powszechnym szacunkiem i uznaniem.

O pilskiej parafii mówił: „Jest w niej mnóstwo wspaniałych osób. Ludzie bardzo poświęcają się dla Kościoła. Ale jest też – wiem – niedowiarstwo, rozbite rodziny, sekciarstwo. Są też zaniedbane duszpastersko tereny, ale i w nich jest potencjał. Życzyłbym wszystkim tak wspaniałych współpracowników, jakich mam ja. Jestem bardzo zadowolony z mojej parafii”…

K. Stanisław Skopiak: Od dzieciństwa lubiłem kościół. Był moim domem. Nigdy nie myślałem o innej drodze, nie miałem innych marzeń. Chciałem być księdzem. Lubię na przykład chodzić w sutannie. Nie wstydzę się. Nigdy nie zmieniłbym swojego wyboru. Kościół, religia – wiara, która jest we mnie – to jest mój świat! [wypowiedź z grudnia 1999 r. ].


ODPOWCZYWAJ W POKOJU!

Ksiądz Stanisław Skopiak zmarł w sobotę, 27 lutego 2021 roku. Przez ostatnie lata pracował i żył we wspólnocie pw. bł. Michała Rua w Szczecinie – Wielgowie. Pochowany został 4 marca, w kościele parafialnym św. Michała Archanioła w Szczecinie.

Requiescat in pace!


Gabriela Ciżmowska

fot. Parafia rzymskokatolicka pw. Św. Michała Archanioła w Szczecinie Wielgowie