Nasz system działa dobrze

Z Mariuszem Walterem, wiceprezesem Zarządu MZUK w Złotowie rozmawia Gabriela Ciżmowska.

Panie Prezesie, jak obecnie wygląda sytuacja z odbiorem odpadów w Złotowie? Jakiś czas temu temat był gorący, zarówno w związku z wprowadzeniem nowych taryf, jak i ze zmniejszeniem częstotliwości wywozu odpadów w mieście Złotowie. Czy emocje już opadły?

– Zdecydowanie tak. System obecnie funkcjonuje dobrze, nie ma problemów z odbiorem odpadów, a ludzie przyjęli do wiadomości zmiany, które w dużej mierze wymuszone zostały na nas przez czynniki zewnętrzne. Przypomnijmy, że podwyżki opłat spowodowane były, podobnie jak w całej Polsce, m.in. wzrostem kosztów zagospodarowania odpadów na składowiskach (wzrostem tzw. opłaty marszałkowskiej) czy u odbiorców końcowych, a także wzrostem cen energii elektrycznej, czy wyższymi kosztami pracowniczymi, w tym m.in. wzrostem płacy minimalnej. Dodajmy również, że podwyżki na terenie działania Związku Gmin Krajny i tak były niższe, niż w przypadku wielu miast w Polsce, na przykład po sąsiedzku w Związku Międzygminnym PRGOK, gdzie za śmieci segregowane trzeba zapłacić 15, a za niesegregowane aż 35 złotych. Nie odbieramy już też telefonów dotyczących nowych harmonogramów. Jeśli w związku z rzadszym wywozem śmieci, komuś potrzebny był drugi pojemnik, bez problemu go dołożyliśmy, albo wymieniliśmy na jeden większy. W każdej chwili, bez żadnych dodatkowych opłat, możemy to również nadal zrobić. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, prosimy o kontakt czy to ze Związkiem Gmin Krajny czy bezpośrednio z nami.

Jak funkcjonuje selektywna zbiórka odpadów? Czy po wielu latach edukacji nauczyliśmy się już segregować śmieci?

– Powiedziałbym, że segregacja śmieci ciągle wygląda różnie. Z jednej strony zbieranych selektywnie odpadów przybywa, ale z drugiej ludzie podchodzą do tematu nie do końca solidnie.

Gdzie zauważacie największe problemy?

– Na terenie działania Związku Gmin Krajny selektywna zbiórka odpadów opiera się na czterech frakcjach. Worek żółty to plastiki i metale, niebieski: niezanieczyszczony papier i makulatura, zielony: szkło oraz brązowy odpady biodegradowalne i zielone. I chyba z tymi ostatnimi jest największy problem. O ile z odpadami zielonymi: skoszoną trawą czy gałęziami nie ma kłopotu, bo łatwo je wydzielić, o tyle odpady „bio” często jeszcze są źle segregowane. Do brązowego pojemnika czy worka powinny trafiać obierki od ziemniaków, „zielone” resztki pozostałe po przyrządzaniu posiłków, czy resztki z obiadów, ale bez mięsa i kości, ponieważ nie ulegną one rozkładowi podczas kilkutygodniowego procesu stabilizacji, któremu poddawane są w naszym zakładzie zagospodarowania odpadów. Dlatego, korzystając z okazji, jeszcze raz uczulam, żeby do brązowych pojemników nie wyrzucać resztek mięsa czy kości.

Co z wielkimi gabarytami, które zazwyczaj stanowią największy problem dla operatora z ich odbiorem?

– U nas nie jest to aż tak duży problem. Mamy zbudowane PSZOK-i czyli Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów, które działają w Łobżenicy, Tarnówce, Zakrzewie i Lipce, do których przywozić można odpady problemowe: stare meble, zużyty sprzęt AGD, opony – oczywiście jeśli pochodzą one z indywidualnych aut, a nie z działalności gospodarczej, itd. Jeśli chodzi o miasto Złotów, odpady wielkogabarytowe można do starczyć do siedziby MZUKu przy ul. Szpitalnej, lub w czasie mobilnych zbiórek – w wyznaczonych punktach na terenie Związku Gmin Krajny. Pomimo że działają PSZOK-i utrzymaliśmy również mobilną zbiórkę wielkich gabarytów dwa razy w roku – najbliższa na przełomie września i października.

Po budowie PSZOK-ów, jakie kolejne zadania i inwestycje przed wami?

– Myślimy o kolejnej inwestycji, która mogłaby znacząco obniżyć koszty naszego działania. Rozważamy możliwość zainstalowania w naszym Zakładzie Zagospodarowania Odpadów centrum energii odnawialnej. Rozważamy wykorzystanie energii słonecznej lub wiatrowej, która produkowana byłaby na potrzeby własne zakładu. Wiadomo, że koszty energii elektrycznej to jedne z większych kosztów, jakie obecnie ponosimy, więc produkowanie prądu na własne potrzeby mogłoby nam znacznie je zredukować.

Skoro doszliśmy do tematu kosztów, proszę powiedzieć, czy w najbliższym czasie członkom Związku Gmin Krajny nie grożą kolejne podwyżki?

– Jeśli chodzi o naszą kalkulację, to nie przewidujemy w najbliższym czasie podwyżek. Wiadomo jednak, że wiele rzeczy nie zależy od nas, a od czynników zewnętrznych, w tym regulacji prawnych na szczeblu rządowym, które mogą pociągnąć za sobą kolejne koszty. Mówi się na przykład o nowych przepisach dotyczących wizyjnego systemu kontroli miejsc magazynowania odpadów. Nie wiemy jednak na razie, jakie parametry będzie musiał mieć sprzęt do monitoringu. Czy wystarczy sprzęt kupiony za tysiąc złotych, czy będzie trzeba kupić jedną kamerkę za kilkanaście tysięcy. Druga spośród istotnych kwestii to nowe przepisy dotyczące wymagań przeciwpożarowych dla miejsc magazynowania odpadów. Firmy biorące udział w systemie gospodarowania odpadami muszą przygotować się także do jego cyfryzacji. W związku z wdrożeniem bazy danych o odpadach (BDO), należy być gotowym do prowadzenia ewidencji odpadów, rejestru i sprawozdawczości wyłącznie w formie elektronicznej.

Na razie przepisy te nie weszły jeszcze w życie, więc koszty pozostają na poziomie, który mamy skalkulowany. Poza tym warto pamiętać, że jesteśmy jedną z firm córek spółki NOVAGO, która jako „duży gracz” może łatwiej zagospodarować przetwarzane przez nas odpady, co przekłada się bezpośrednio na proponowane na rynku ceny. Biorąc to pod uwagę, mogę uspokoić, że w najbliższym czasie nie grożą nam podwyżki, ani kolejne zmiany harmonogramów. System odbioru odpadów działa obecnie prawidłowo, co myślę potwierdzają również mieszkańcy naszego Związku Gmin Krajny.