Piotr Ryżek: nigdy nie jest dobry moment, żeby odejść

– Konsekwencja. Łatwo jest podejmować decyzję o nagradzaniu, znacznie trudniej jest wytknąć komuś błędy. Niekonsekwencja w postępowaniu jest według mnie najgorsza. A zasady warto było mieć – mówi insp. Piotr Ryżek, odchodząc na emeryturę szef czarnkowskiej policji.

24 lutego ostatni raz przekroczy pan próg komendy przy Kościuszki. Jakie to uczucie żegnać się?

Mieszane. Wiele osób zadaje mi pytanie, czy dobrze przemyślałem swoją decyzję, czy nie za wcześnie? To trudna odpowiedź. Wiem tylko, że nigdy nie jest dobry moment na to, żeby powiedzieć, że to jest ten moment. Że wszystko już się zrobiło i można odejść. Zawsze chce się coś dodać. Jeszcze jeden dzień. Jeszcze jeden cel. Dlatego decyzja o odejściu nie jest decyzją, którą podejmuje się rano przy śniadaniu. Długo rozmawiałem o tym z żoną. Ile jeszcze lat miałbym być w policji? Przecież nie w nieskończoność. Mam już w końcu trochę lat służby za sobą i myślę, że to jest akurat ta chwila, żeby odejść. Bardzo przyjemnie jest gdy samemu podejmuje się tę decyzję, gdyż różnie to bywa w tej formacji, a jeszcze przyjemniej kiedy komendant wojewódzki dzwoni i dwukrotnie pyta, czy się dobrze zastanowiłem. Dobrze jest czuć się wciąż potrzebnym, ale podjąłem już decyzję. Rozkaz jest już zresztą podpisany. Muszę go jeszcze tylko odebrać. Jasne, że będzie żal, ale opuszczam też fotel komendanta z poczuciem dobrze wykonanego zadania.  

Jakie było to zadanie?

Kiedy obejmowałem to stanowisko postawiłem sobie za cel poprawę warunków służby policjantów i warunków pracy pracowników policji. Nie będzie nic odkrywczego w stwierdzeniu, że dobre warunki zwiększają efektywność i zaangażowanie. Tak się po prostu dzieje. Policjanci mają wystarczająco trudne warunki pracy na zewnątrz. Trzeba im to zrównoważyć. To, z czego mam największą satysfakcję,  jest wspólnym sukcesem wielu ludzi. Wsparcie otrzymywałem nie tylko ze strony komendy głównej i wojewódzkiej. Zawsze też mogłem liczyć na samorządy i samorządowy Fundusz Wsparcia. Istniał zanim zostałem komendantem i mam nadzieję, że będzie istniał długo po tym jak przestanę nim być. To dzięki niemu co roku kupujemy sprzęt oraz samochody w systemie 50 na 50 czyli połowę wykłada policja, a drugą połowę samorząd.

Wsparcie znalazłem też w firmach i u osób prywatnych. Mogę czuć się spełniony. W ciągu mojej ponad 6-letniej kadencji zakupiono 17 radiowozów czyli wymieniono na nowe więcej niż połowę samochodów. To zmienia nie tylko komfort pracy policjantów, ale także wpływa na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców, bo nowy radiowóz szybciej dojedzie na interwencję. Dlatego tak ważne jest, żeby to było kontynuowane. Policjanci naprawdę potrzebują tych samochodów. Radiowóz w prewencji przejeżdża rocznie 100 tysięcy kilometrów. Po trzech latach jest do wymiany. Nie mówiąc o ruchu drogowym, który działa na terenie całego powiatu, a mówimy o drugim co do wielkości powiecie w Wielkopolsce. 

Co jeszcze się udało? 

W czasie mojej kadencji odtworzono również dwa posterunki policji w Lubaszu i Drawsku. Nie udałoby to bez wsparcia samorządów, ani bez zielonego światła od komendy wojewódzkiej i komendy głównej. Dostaliśmy siedem etatów, które wykorzystano na tę reaktywację. Tendencja się odwróciła. Kiedyś zamykano posterunki. Dziś mieszkańcy chcą, by ten policjant podstawowego kontaktu był jak najbliżej nich. Są sygnały, że będzie odtwarzany posterunek w Połajewie. Życzę tego mojemu następcy. I żeby tak samo dobrze mu się tu pracowało. Przez te wszystkie lata mogłem liczyć na wsparcie. Nie doświadczyłem niechęci. Na liście rzeczy, które się udały, jest też modernizacja budynku komendy w Czarnkowie, komisariatu w Trzciance i i Wieleniu. To również wykonanie klimatyzacji w pomieszczeniach zespołów informatyki, kadr i szkolenia oraz sekretariatu Komendy Powiatowej Policji w Czarnkowie.

A jak to wszystko się zaczęło? Jak został pan policjantem? 

To był początek lat dziewięćdziesiątych i potrzeba młodej krwi w policji. Miałem krewnych w “firmie”. Jedni zachęcali, inni odradzali.  Co mnie przekonało? Że w tej pracy dzień do dnia nigdy nie jest podobny, że zawsze dzieje się coś nowego. Podjąłem tę decyzję i nie żałuję jej. Przeszedłbym tę drogę jeszcze raz. Nie ukrywam, że kuszące były też wcześniejsze uprawnienia emerytalne. Trzeba to uczciwie powiedzieć: każdy na to patrzy przychodząc do tej formacji. Z kolei mam świadomość tego, że wiele osób z zewnątrz krzywo na to patrzy. Jak można być 52-letnim emerytem? Otóż można, a nawet trzeba.

Jako komendant mam telefon włączony całą dobę. Widziałem już chyba każdy rodzaj śmierci. To zostaje w głowie. To obciążenie psychiczne. Drugie to odpowiedzialność za ludzi. Z czegoś to wynika, że mamy te wcześniejsze uprawnienia emerytalne. Każdemu kto uważa, że nam się nie należą, proponuję, żeby spróbował tego chleba.

Piotr Ryżek, komendant powiatowy policji w czarnkowie

Jako komendant mam telefon włączony całą dobę. Widziałem już chyba każdy rodzaj śmierci. To zostaje w głowie. To obciążenie psychiczne. Drugie to odpowiedzialność za ludzi. Z czegoś to wynika, że mamy te wcześniejsze uprawnienia emerytalne. Każdemu kto uważa, że nam się nie należą, proponuję, żeby spróbował tego chleba.  

Jakie sprawy zostają w głowie? 

Zostają tragedie. Wypadki. Zabójstwa. Często ludzie trafili życie w sposób całkowicie pozbawiony racjonalności. Nierzadko z ręki najbliższych. Trudno nawet sobie wyobrazić, co musiało się stać z psychiką człowieka, który okazał się zdolny zabić na przykład swoją matkę. Pamiętam jak zatrzymywaliśmy sprawców zabójstwa dwojga małżonków, które zleciła najbliższa im osoba. Zrobiła to, żeby dostać ubezpieczenie po ich śmierci. Rzecz wydarzyła się na terenie Niemiec, zabójcy byli z Piły. To wydarzyło się 25 lat temu, a ja wciąż o tej sprawie pamiętam. Jest w mojej głowie więcej takich spraw.  

Mówiliśmy o tych najtrudniejszych momentach. Jakie były te najpiękniejsze? 

Co się pamięta? Awanse, odznaczenia też, ale najbardziej pamięta się, że ktoś powiedział “dziękuję”. Były różne sytuacje na służbie, ale zdarzało się też, że po służbie odprowadzałem na przykład jakiegoś pijanego obywatela do domu. Po jakimś czasie okazywało się, że ludzie, którym się pomogło, pamiętają to. I właśnie to zwykłe ludzkie ”dziękuję” pomagało przetrwać te najtrudniejsze momenty służby.  

Zasada, której był pan wierny przez te wszystkie lata

Konsekwencja. Łatwo jest podejmować decyzję o nagradzaniu, znacznie trudniej jest wytknąć komuś błędy. Niekonsekwencja w postępowaniu jest według mnie najgorsza. A zasady warto było mieć. W naszej komendzie pracuje 165 policjantek i policjantów oraz 26 pracowników policji. To jest prawie 200 osób wśród których wskazałbym może cztery albo pięć, które powiem wprost, utrudniały mi funkcjonowanie. Reszta nie dość, że ułatwiała, to jeszcze pomagała. Dlatego uważam, że trafiłem na bardzo dobry zespół ludzki. Nie wiem czy tak może powiedzieć każdy, kto kierował komendą. Ja mam to szczęście, że mogę.  

Pamięta pan swój pierwszy radiowóz?

Stary furgon nysa. Nie było w niej ogrzewania. To nie działo, to nie działo. Moja pierwsza broń – P64, często się zacinał, a skuteczność nie przekraczała 15 metrów. To, co wydarzyło się w ciągu tych niemal trzech dekad w policji, to skok cywilizacyjny. Dotyczy to również postępu w kryminalistyce, co pozwala nam rozwiązywać sprawy sprzed kilkunastu lat.

 

W 2019 roku świętowaliśmy stulecie policji i każda jednostka uczciła to po swojemu. My zamurowaliśmy w murach komendy kapsułę czasu. I tak się zastanawiam, czy za 100 lat komenda będzie wciąż w tym samym miejscu.

Piotr Ryżek, komendant powiatowy policji w czarnkowie

W 2019 roku świętowaliśmy stulecie policji i każda jednostka uczciła to po swojemu. My zamurowaliśmy w murach komendy kapsułę czasu. I tak się zastanawiam, czy za 100 lat komenda będzie wciąż w tym samym miejscu. Tak sobie obliczyłem, że jeżeli nasze życzenie zostanie uszanowane i kapsuła zostanie otwarta dopiero w 2119 roku, to świadkami tego mogą być moi prawnukowi.  

Co znajdzie się na liście ulubionych zajęć emerytowanego już komendanta? 

To, co jest na niej teraz czyli biegi, pływanie, jazda na rowerze, tenis, a zimą narty. Dojdzie jeszcze działka rekreacyjna, na którą wreszcie będę miał teraz czas. Praca – tak, ale wtedy kiedy będę chciał i na pewno nie będzie to żaden etat.   

Czego życzy pan swojemu następcy? 

Żeby był komendantem co najmniej tyle lat, co ja. I żeby odchodził w takiej samej atmosferze jak ja. I równie dobrych przełożonych. Gdyby generał Krzysztof Jarosz nie wziąłby mnie do składu, to bym w tym 2011 roku nie został zastępcą komendanta i dalej bym nie poszedł. Wszystkich przełożonych dobrze zresztą wspominam. Pozwoli mi przejść drogą, która dziś się kończy.  

Dziękuję za rozmowę

Insp. Piotr Ryżek 

Zaczynał pracę w policji w 1994 roku. Swoją karierę rozpoczynał tam, gdzie ją kończy – w Czarnkowie. Wtedy w 1994 roku był to jeszcze komisariat policji. Z Czarnkowa trafił do pionu kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Pile. Po reformie w 1999 roku przejęła ich Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu. W 2003 roku wrócił po raz pierwszy do Czarnkowa. Został wtedy kierownikiem Ognia Patrolowo-Interwencyjnego, zastępcą naczelnika prewencji, a potem naczelnikiem. Lata 2008-2011 służył w Szkole Policji w Pile, gdzie pracował w kadrach, komórce kontroli i jako wykładowca. 1 grudnia 2011 wrócił do Czarnkowa jako zastępca komendanta powiatowego, a cztery lata później został komendantem powiatowym.