Pomimo pandemii Wielkopolskie Centrum Onkologii pracuje normalnie

Z prof. dr. hab. Andrzejem Roszakiem, Ordynatorem Oddziału Radioterapii
i Onkologii Ginekologicznej w Wielkopolskim Centrum Onkologii
rozmawia Gabriela Ciżmowska

Panie Profesorze, za nami ponad rok pandemii. Był to ogromnie trudny czas dla nas wszystkich, ale dla was w szczególności. Jak pracowało WCO w tym pandemicznym czasie?

W Wielkopolskim Centrum Onkologii pomimo trudności staraliśmy się pracować normalnie. Ani na moment nie zaprzestaliśmy działalności i przez cały ten czas wszystkie procedury medyczne były wykonywane.

Oczywiście rok 2020, zwłaszcza wiosna, była trudna. Trzeba było w szybkim tempie wdrożyć szczególny reżim sanitarny i podjąć szereg decyzji logistycznych, które przygotowały Centrum do funkcjonowania w warunkach pandemii. Musieliśmy opracować nowy tryb pracy, wyznaczyć na przykład oddzielne wejścia i wyjścia oraz przede wszystkim zabezpieczyć personel i pacjentów przed COVID -19.
Trudny moment przyszedł jednak jesienią, wiele osób z personelu było wyłączonych z pracy, jedna piąta załogi zachorowała na COVID – 19; chorowali oczywiście też pacjenci. Trzeba było organizować zastępstwa; oddziały, na których wykryto koronawirusa, były powodem kwarantanny pacjentów i personelu szpitala. Rok 2021 jest już pod tym względem łatwiejszy, ponieważ wiele decyzji organizacyjnych zostało wdrożonych, a 95 procent załogi jest zaszczepione.

Jak ta trudna sytuacja przełożyła się na pacjentów? Czy w związku z pandemią dużo mniejsza grupa chorych mogła skorzystać z waszej pomocy?

Rok 2020 faktycznie pokazał kilkuprocentowe spadki świadczonych przez nas usług; tendencję tę potwierdzają inne centra onkologiczne. Podkreślić jednak należy, że chorzy trafiali do nas w bardziej zaawansowanym stanie, co oznacza, że czekali dłużej z decyzją, żeby rozpocząć leczenie.

W tej chwili sytuacja wraca do normy. Według ostatnich danych wydano więcej „zielonych kart” diagnostyki i leczenia onkologicznego DiLO. Także personel, jak mówiłem, jest już zaszczepiony, co oznacza, że możemy czuć się w miarę bezpiecznie i nie ma już takich absencji personelu, jakie były jesienią.

Można zatem powiedzieć, że pracujemy tak samo wydajnie, jak przed pandemią, chociaż normalnej sytuacji nie ma. Cały czas działamy w szczególnym reżimie sanitarnym i funkcjonują wszystkie procedury, które zostały wdrożone wiosną 2020 roku.


Taka duża ilość nowych procedur i konieczność ich wdrożenia, a później przestrzegania szczególnych zasad epidemicznych spowodowały, że każdy z was miał dużo więcej pracy. Czy otrzymaliście jakieś dodatkowe wsparcie?

To oczywiste, że wszystkim nam jest trudniej, a wdrożone procedury generują także obciążenie finansowe dla szpitala. Otrzymaliśmy oczywiście dodatkowe środki na dostosowanie placówki do wymogów epidemicznych; zaistniała również konieczność zatrudnienia nowych osób, choćby do procedur związanych z kierowaniem ruchem chorych. Te obciążenia w efekcie rozłożyły się na cały personel naszego Centrum.

Ten trudny rok wszystkich nas mocno zmęczył. Służba zdrowia, dodam tutaj – cała służba zdrowia – wykonuje obecnie ogromną robotę, która jest bez precedensu. Jednak mimo zmęczenia fizycznego i psychicznego, stoimy na posterunku, wychodząc z założenia, że niezależnie od sytuacji szpital musi sobie radzić, a pacjenci muszą być leczeni.

W Polsce przyspiesza proces szczepień, któremu poddawani są również pacjenci onkologiczni. Czy koordynujecie szczepienia osób chorych na raka?

Pacjenci onkologiczni są szczepieni według kryteriów ogłoszonych przez Ministra Zdrowia. Najlepiej, gdyby udawało się ich zaszczepić przed rozpoczęciem leczenia, ale jeśli jest to niemożliwe, to istnieje również możliwość szczepienia w okresie leczenia. Staramy się tak dobrać termin szczepienia, żeby uwzględniał on aktualny stan zdrowia pacjenta i jego możliwości logistyczne.


Panie Profesorze, co powiedziałby Pan pacjentom, którzy powstrzymują się z podjęciem decyzji o leczeniu i czekają, aż pandemia ustanie?

Chciałbym bezwzględnie przypomnieć pacjentom, żeby zgłaszali się, czy to do swoich poradni, czy bezpośrednio do nas. Koronawirus nie powinien być przeszkodą, ponieważ, kiedy pandemia ustanie, dla niektórych opóźnienie może być niekorzystne. Ocenia się, że opóźnienie leczenia o jeden, dwa miesiące, to w przypadku nowotworu dziesięć procent szans mniej na wyleczenie. Proszę nie bagatelizować żadnych objawów. Proszę bezwzględnie przestrzegać wyznaczonych terminów na diagnostykę, czy na leczenie. My ze swojej strony staramy się, aby terminy były realizowane zgodnie z wymogami Kart DiLO, czy wskazań klinicznych. Ważne jest jednak, aby również pacjenci byli zdyscyplinowani. Liczba zgonów, którą obserwujemy w ostatnich miesiącach jest porażająca i wiemy, że przyczyną jest nie tylko koronawirus. W Wielkopolskim Centrum Onkologii wykonywane są wszystkie procedury medyczne, staramy się diagnozować i leczyć terminowo, i pomimo oczywistych utrudnień w pracy działamy normalnie.

W związku z tym jeszcze raz apeluję: nie bagatelizujcie państwo choroby! Sytuacja w służbie zdrowia jest obecnie trudna, ale nie ma zapaści i można się skutecznie leczyć!